Jak mówi: "Serce mnie boli, jak na to patrzę. Kurczę, coś trzeba z tym zrobić! Piękne zabytki niszczeją i niedługo będzie ich coraz mniej”. Stephanie Göde do Szczecina przyjechała 8 lat temu. Nasze miasto bardzo przypomina jej stolicę Niemiec – podobieństwa widzi w architekturze budynków czy w chodnikowych płytach. Szczególnie podobają jej się „szczecińskie twarze” na elewacjach kamienic i żałuje, że są one zaniedbane i bliskie zapomnienia – nikt ich nawet nie zauważa.

- Chodzę po mieście, od razu je widzę i zastanawiam się, co chciałyby mi powiedzieć. Na pewno krzyczą: "Hej! Przyjeżdżajcie do fajnego Szczecina!" - opowiada z uśmiechem na twarzy Stephanie Göde. - Myślę, że są ich setki! Wszystkie te postacie na budynkach mówią o swoich dobrych czasach, o tym, że życie jest piękne i że to miasto jest piękne! Szkoda tylko, że nikt ich nie zauważa. Mieszkańcy kochają Szczecin, ale nie doceniają go tak jak przyjezdni.

Absolwentka Akademii Sztuki w Szczecinie dodaje, że szczecinianie chętnie doceniliby piękno architektury, ale na co dzień jej w ogóle nie zauważają.

Twarze Szczecina from Stephaniego on Vimeo.

"Szczecin jest dla mnie jak mały Berlin, tylko ciszej i bez spiny"

Stephanie od razu zwróciła uwagę na podobne do berlińskich, choć zniszczone, twarze na elewacjach i nie mogła uwierzyć, że wielu jej znajomych w ogóle ich nie widzi. Berlińskie akcenty w mieście to przede wszystkim niemieckie napisy, architektura starych budynków, fabryk czy kamienic, czy nawet układ płyt chodnikowych. W Berlinie takie ozdoby są odrestaurowane i w pięknym stanie – Szczecin też mógłby tak wyglądać.

- Szczecin przypomina mi takie berlińskie dzielnice jak Prenzlauerberg, Pankow czy Kreuzberg - wymienia absolwentka Akademii Sztuki. - Wyobrażam sobie dawne czasy, jak tutaj musiało być pięknie! Jeszcze dziś niektóre ściany są w kaflach, np. w budynku przy ulicy Jagiellońskiej.

Pierwszy raz odwiedziała Szczecin ze swoją mamą, która stąd pochodzi. Wtedy jednak nie mogła widzieć tego wszystkiego, co dostrzega teraz, po tylu latach spędzonych - jak się okazuje – w bardzo podobnym Berlinie.

Jesteś tam codziennie, a nie dostrzegasz ważnych rzeczy

Dziewczyna jest zadziwiona, że gdy tylko opowiada innym o „szczecińskich twarzach”, wszyscy są zaskoczeni, jakby pierwszy raz ktoś pokazał im płaskorzeźby na budynkach. Młodzi ludzie zdają się zainteresowani ciekawostkami na temat miasta, ale nie wiedzą, gdzie ich szukać.

- A przecież twarzy w Szczecinie jest mnóstwo! Najbardziej lubię tę płaskorzeźbę nad KFC na placu Kościuszki, ale wystarczy też przejść się wokół placu Grunwaldzkiego, w okolicy ul. Piłsudskiego czy ul. Bolesława Śmiałego. Przykładów jest naprawdę dużo, wystarczy się rozejrzeć - zachęca.

Stephanie jest autorką projektu "Twarze Szczecina”, który brał udział w konkursie na Stypendium Twórcze Miasta Szczecin 2017.