Aż siedem osób zapakowało się w niedzielny poranek do osobówki. Dwie postanowiły podróżować w bagażniku. Daleko jednak nie zajechali...

Całe zdarzenie obserwowali bowiem funkcjonariusze straży miejskiej.

Jak informuje Joanna Wojtach, rzeczniczka szczecińskiej straży miejskiej, w niedzielę około 08:15 w al. Niepodległości strażnicy miejscy zauważyli grupę mężczyzn wychodzących z pobliskiego lokalu. Pięciu z nich wsiadło do osobowego Mercedesa, a następnych dwóch do bagażnika pojazdu. „Ciut przepełnione” auto ruszyło w kierunku pl. Żołnierza, funkcjonariusze podążyli za nim.

- Kierowca na widok radiowozu straży miejskiej wykonał gwałtowny manewr skrętu w ulicę Staromłyńską. Tam na wysokości posesji nr 3 próbował ukryć się z Mercedesem między innymi zaparkowanymi pojazdami – mówi rzeczniczka. - I tu strażnicy mogli przystąpić do działania. Straż miejska może bowiem dokonać zatrzymania tylko w przypadku wjazdu pojazdu za znak B-1, czyli zakaz ruchu w obu kierunkach – dodaje.

Kierowca został wylegitymowany. Nie posiadał przy sobie dokumentu potwierdzającego uprawnienia do kierowania pojazdem, za co został ukarany mandatem karnym. Oprócz tego był bardzo zdenerwowany.

- Zdradzał oznaki pobudzenia, nerwowości, co mogło sugerować zażycie środków odurzających lub…niezbyt czyste sumienie – mówi Wojtach.

Na miejsce wezwano policję. Badanie alkomatem potwierdziło trzeźwość mężczyzny. O tym, dlaczego jest tak bardzo zdenerwowany, wyjaśniło się dopiero po sprawdzeniu policyjnej bazy. Okazało się, że kierowca Mercedesa jest osobą poszukiwaną przez policję. Mężczyzna został przewieziony na Komisariat Policji w Dąbiu, pozostała szóstka pasażerów musiała poszukać sobie innego transportu.