Stoisz w pustym pokoju i przesuwając smartfona oglądasz na ekranie trójwymiarową wizualizację projektu urządzenia wnętrza. Całość jest osadzona w rzeczywistych miejscach, więc czujesz się jakbyś spacerował po wykończonym już pomieszczeniu. Jednym kliknięciem zmieniasz rodzaj tapety, posadzki, zapisujesz uwagi dla architekta, dzielisz się projektem poprzez chmurę ze znajomymi. To tylko kilka z wielu funkcjonalności platformy Emb3d, oczka w głowie szczecińskiego Pixel Legend, założonego przez Jana Filipowiaka.

To jedyna firma w Szczecinie, która działa w sektorze VR (wirtualna rzeczywistość) i AR (poszerzona rzeczywistość). Pracując w budynku serwerowni Technoparku przy ul. Cyfrowej konkurują głównie z firmami ze Stanów Zjednoczonych, w tym z osławionej Doliny Krzemowej. Teraz główny wysiłek całej załogi Pixel Legend skupiony jest na pracach nad platformą Emb3d. To narzędzie tworzone dla architektów, projektantów i deweloperów.

- Przygotowywane przez nas rozwiązania pozwolą im, w krótkim czasie, stworzyć wysokiej jakości trójwymiarowe wizualizacje projektów, które będą osadzone w rzeczywistych miejscach. Dziś muszą zlecać takie działania innym firmom lub, jeśli mają odpowiednią wiedzę, poświęcić dużo czasu na przygotowanie wizualizacji w oparciu o silniki czasu rzeczywistego. Emb3d pozwoli im zaoszczędzić ten czas i zmniejszyć koszty – tłumaczy Jan Filipowiak.

W gronie 30 najbardziej innowacyjnych projektów
Powstałe projekty będą mogły być wysłane do klientów, którzy na swoich smartfonach, tabletach, komputerach, czy za pośrednictwem gogli VR zobaczą np. jak może wyglądać ich przyszły dom. Architekci i dekoratorzy wnętrz będą mogli „załadować” swoje wcześniejsze projekty, katalog mebli, materiałów budowlanych itp. W ten sposób sprawnie zaprezentują odbiorcom różne opcje. Klienci będą mogli zaznaczać swoje uwagi wirtualnymi markerami, a nawet samemu przesuwać wirtualne meble. Funkcjonalność tych rozwiązań wybrani architekci (można zapisać się do tego grona na stronie pixellegend.com) sprawdzają właśnie podczas pilotażowych testów. Ich uwagi posłużą dalszemu rozwojowi platformy.

Emb3d podczas prestiżowej konferencji Web Summit został wybrany spośród ponad tysiąca startupów do grona 30 najbardziej innowacyjnych projektów. Udało się już pozyskać inwestora, który za mniejszościowy pakiet udziałów zapłacił milion euro. Teraz Pixel Legend aplikuje o 1,8 mln euro z Unii Europejskiej. Na razie przeszli formalną weryfikację umożliwiającą staranie się o środki w ramach drugiej fazy SME Instrument. To narzędzie UE przeznaczone na finansowanie innowacji, o środki trzeba starać się bezpośrednio w Komisji Europejskiej. Szczecińska firma jako pierwszy podmiot z Polski dostała 3 lata temu grant w ramach pierwszej fazy SME Instrument.



Technologia przebierana w różne odsłony
Nad podobnymi rozwiązaniami dotyczącymi VR i AR pracują również inne firmy, ale to połączenie na jednej platformie tak wielu funkcjonalności ma być największym atutem projektu Emb3d.

- Jeśli ktoś nie wymyślił penicyliny, albo nie pracuje właśnie nad silnikiem do statku kosmicznego na Marsa, nie może powiedzieć, że tworzy coś zupełnie nowego. Naszym celem jest stworzyć technologię, którą później dzięki przygotowaniu odpowiednich funkcji, będzie służyła do różnych zastosowań. Jeśli to dopracujemy będziemy mogli ją przebierać w różne odsłony dla różnych rynków, zapewniając wszystkim odbiorcom oszczędność czasu i pieniędzy  – mówi Jan Filipowiak.

Wypracowywane właśnie rozwiązania mają służyć po odpowiedniej obróbce również m.in. turystom, archeologom, czy miłośnikom wirtualnych gier. Warto tutaj wspomnieć o projekcie, z którego wyłonił się Emb3d. To Pastguide, aplikacja pozwalająca zaprezentować turystom trójwymiarowe rekonstrukcje historycznego wyglądu popularnych miejsc. Właśnie na nią Pixel Legend otrzymał dofinansowanie w ramach I fazy SME Instrument. Projekt był testowany w Krakowie, gdzie turyści stojąc na Rynku mogli oglądać na tablecie lub za pomocą okularów VR, jak to miejsce wyglądało w średniowieczu. Jest szansa, że podobna wirtualna wycieczka w przeszłość będzie możliwa również w Szczecinie.

Wycieczki w Szczecinie i archeolodzy w Maroku

- Mamy już doświadczenie, wiemy co w tym projekcie zmienić, przede wszystkim chcemy go uprościć. Aplikacja musi być dużo lżejsza, działać również na słabszych urządzeniach mobilnych. Chcemy opracować zestaw wycieczek do wyboru, z punktami, w których obejrzeć będzie można wirtualne wizualizacje wyglądu tych miejsc z przeszłości. Będzie dodany też element grywalności, za odwiedzenie kolejnych punktów planujemy przyznawać nagrody: zniżki na bilety do muzeum, czy na kawę – opowiada Jan Filipowiak.

Technologia opracowana przez Pixel Legend ma pomóc również archeologom. Pierwszym testem dla niej była wyprawa polskich archeologów do Maroka. Znaleźli oni tam ślady Słowian, a rezultaty swoich odkryć mogli sprawnie przetworzyć dzięki platformie Musee. Bez kosztownych skanerów i godzin spędzonych na przygotowaniu wykresów na kartce.

To, że szczecińska firma nowoczesną technologię wykorzystuje, by wspierać badania archeologiczne i przybliżać odbiorcom historię to nie przypadek. Władysław Filipowiak, dziadek założyciela Pixel Legend, był znanym archeologiem, przez 45 lat sprawował funkcję dyrektora Muzeum Narodowego w Szczecinie.  

- Oczywiście, że to kwestia inspiracji. Podczas wspólnych obiadów zawsze dyskutowało się na tematy związane z historią, czy archeologią. Dziadek zawsze szukał sposobu, żeby przybliżyć ludziom historię w jak najbardziej atrakcyjny sposób – wspomina Jan Filipowiak.



Brakuje specjalistów
Projektów nad którymi pracują w Pixel Legend jest dużo więcej. Wystarczy wymienić wirtualny autobus dla Krakowa (na szybach wyświetlane będą wizualizacje, jak wyglądały mijane miejsca w średniowieczu) oraz wirtualny escape room (będzie testowany w Szczecinie), po którym uczestnicy będą biegać w okularach VR, bez kabli, realizując najbardziej fantastyczne scenariusze wymyślone w wirtualnej rzeczywistości.

Problemem nie jest brak pomysłów, tylko zbyt mały zespół, by móc równolegle pracować intensywnie nad wszystkimi projektami. A w Szczecinie o programistów doświadczonych w pracy z taką technologią bardzo trudno.

- Nasze uczelnie nie szkolą w tym kierunku, a my jesteśmy jedyną firmą w mieście, która potrzebuje takich ludzi. Cały czas szukamy, prowadzimy rekrutację, zatrudniamy również zdalnie. Tu są sami pasjonaci, którzy cały czas chcą się uczyć i rozwijać – podkreśla Jan Filipowiak, który wraz z zespołem stara się „wychować” przyszłe kadry, angażując się w przedsięwzięcia dydaktyczne nie tylko dla studentów, ale również dla młodzieży i dzieci.

Według szacunków specjalistów w 2016 roku segment VR i AR był wart ponad 5 miliardów dolarów. To bardzo szybko rozwijający się rynek przyszłości. W 2020 jego wartość ma sięgnąć 162 miliardów.